O nas
Dywity. Znajdujemy się w otoczeniu wzgórz, na których hasały lodowce. Krajobraz wtopiony w las, jezioro oraz rzekę, bo wpierw one tutaj były, a potem zwierzęta, ludzie, drogi i domy. Pobliska wieża kościelna dzwonem układa do snu i budzi do życia. 7 km do centrum Olsztyna.
Dobre Miasto. Będąc w pokoju „zegarowym” u wybitnego konserwatora mebli zabytkowych Jacka Gryszkiewicza zapytałem, dlaczego jedno z krzeseł tam stojących nie zostało poddane żadnej konserwacji i na domiar złego ma na sobie współcześnie nabazgrany po francusku napis.
– Napis oznacza – „Ratując ten mebel chronisz las” – odparł.
Olsztyn. Coraz więcej pięknych domów, odrestaurowanych kamienic i równych dróg. Coraz mniej ryb w jeziorach, las coraz młodszy, a lodowce nie grożą przy globalnym ociepleniu.
Dywity. O 7-ej bije dzwon. Rozpoczynamy pracę. Tworzymy cywilizację. Łączymy wiązarem krokwie. Stąpamy po dębowej podłodze. Wieszamy warmińską półeczkę. Ulotność. Napawamy duszę ciepłym obrazem przedmiotu. Wyjmujemy drzazgi z palców. Głaszczemy zaoblenia. Natura nie zna kantów. Stare i nowe nieustannie się przeplata. Teraźniejszość ciągle odchodzi w przeszłość...

